Kapitalny mecz. Legia deklasuje Raków

2 kwi 2023

W sobotę druga w tabeli Legia podejmowała w Warszawie lidera PKO Ekstraklasy Raków Częstochowa. „Wojskowi” zdeklasowali ekipę prowadzoną przez Marka Papszuna i pewnie wygrali 3:1. Po triumfie warszawska drużyna skróciła do lidera dystans w tabeli do 6. punktów.

Spotkanie Legii Warszawa z Rakowem Częstochowa było absolutnym  hitem 26. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Starcie lidera z wiceliderem ekstraklasy było meczem o tak zwane 6 punktów. Gdyby Raków pokonał gospodarzy – zwiększyłby przewagę w tabeli PKO Ekstraklasy do 12 oczek. I wyścig o mistrzostwo Polski byłby właściwie rozstrzygnięty. Z kolei jeżeli Legia chciała na poważnie myśleć o powrocie na ekstraklasowy tron – musiała ten mecz wygrać.

Kibice już przed startem rundy wiosennej zakreślali na czerwono datę 1 kwietnia, gdyż to spotkanie mogło przesądzić o tym, kto wygra ligę w tym sezonie. Bilety rozeszły się błyskawicznie. Stadion przy ulicy Łazienkowskiej był wypełniony niemal po brzegi. Frekwencja przekroczyła 28 tysięcy. Legia zachowała czyste konto w trzech poprzednich spotkaniach, ale wydłużenie tej serii wydawało się być trudnym zadaniem, gdyż Raków strzelił 10 goli w trzech ostatnich występach. Gdy piłkarze wychodzili na boisko, na wschodniej trybunie im. Kazimierza Dayny (a nie jak zazwyczaj na północnej „Żylecie”) wywieszono ogromną flagę z napisem: „do końca”. Nastawienie kibiców i piłkarzy Legii wskazywało, że wierzą oni w odrobienie strat do lidera z Częstochowy.

Zespół trenera Kosty Runjaica w rundzie jesiennej przegrał na wyjeździe z Rakowem 0:4 i był żądny rewanżu. Wspierana przez kibiców Legia zaczęła z dużym animuszem. Gra toczyła się głównie na połowie Rakowa, ale goście byli w stanie odeprzeć pierwsze ataki miejscowych. W 11. min Albańczyk Ernest Muci uderzył zza pola karnego w środek bramki, ale bramkarz Vladan Kovacevic wypiąstkował piłkę. Groźniej było chwilę później, gdy Tomas Pekhart po podaniu Pawła Wszołka strzelił w słupek. Piłka trafiła jednak pod nogi Muciego, który dośrodkował, a czeski napastnik strzałem głową otworzył wynik meczu. Piłkarze Rakowa wydawali się być przytłoczeni straconym golem, a gospodarze wciąż napierali. Josue posłał prostopadłe podanie do Muciego, który znalazł się sam na sam z bramkarzem w polu karnym, ale Kovacevic był górą w tym starciu. Golkiper Rakowa był jednak bezradny w 31. min, gdy Rafał Augustyniak dołożył nogę do podania i z kilku metrów podwyższył na 2:0.

I kiedy wydawało się, że druga bramka przeważającej w pierwszych 30. minutach spotkania Legii znokautuje piłkarzy Rakowa – stało się coś dokładnie odwrotnego. Odpowiedź Rakowa była dosłownie błyskawiczna. W pierwszej akcji po wznowieniu gry Hiszpan Ivi Lopez dośrodkował do Bartosza Nowaka, który głową zdobył bramkę kontaktową. Zwrot akcji godny hitowego starcia w PKO Ekstraklasie  Mecz nie tracił tempa, wręcz przeciwnie. Podrażniona tak szybko straconą bramką Legia starała się strzelić trzeciego gola. Bartosz Kapustka chciał zaskoczył bramkarza z dystansu, jednak Kovacevic sparował piłkę na rzut rożny.  Ostatnie minuty to z kolei zdecydowana przewaga Rakowa – jednak posiadanie piłki i próby dośrodkowań i strzałów były blokowane przez świetnie grającą defensywę – kierowaną przez strzelca drugiej bramki Rafała Augustyniaka.

Zawodnicy Legii zeszli na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem, a poziom spotkania mógł zadowolić nawet wybrednych kibiców. W przerwie trener Marek Papszun musiał zareagować na niekorzystny rezultat. Dokonał jednej ofensywnej zmiany – wprowadził łotewskiego napastnika Vladislavsa Gutkovskisa. Druga połowa zaczęłą się koszmarnie dla Legii. Pomocnik Legii Bartosz Slisz sfaulował rywala w polu karnym. Po długiej dyskusji i analizie VAR sędzia anulował żółtą kartkę i wycofał się z decyzji o rzucie karnym dla Rakowa. Goście uparcie dążyli do wyrównania i stosowali wysoki pressing, w wyniku czego Legia straciła piłkę w polu karnym, jednak Gutkovskis nie wykorzystał szansy i z bliska uderzył niecelnie. Gdy wydawało się, że ataki lidera powinny przynieść efekt, gola zdobyli gospodarze.

W 64. min legioniści wyprowadzili jeden z nielicznych w tym fragmencie meczu ataków, Serb Filip Mladenovic posłał daleki podanie w pole karne, a Paweł Wszołek głową podwyższył na 3:1. Niezadowoleni kibice Rakowa odpalili race. Nad trybunami i murawą zaczął unosić się dym, na trybunach było także słychać huk petard. Kwadrans przed końcem meczu Josue wyłożył piłkę wbiegającemu w pole karne Muciemu, ale Kovacevic pięknie obronił jego strzał.W ostatnim kwadransie gospodarze ograniczali się głównie do obrony korzystnego wyniku.

Powiedzieli po meczu:

„„Za nami ciężkie spotkania. Drużyny dały z siebie wszystko, a to spotkanie było dobrą wizytówką Ekstraklasy i całej polskiej piłki. Bardzo zależało nam na tym, żeby ten mecz zakończyć prawdziwym zwycięstwem – nie tylko trzema punktami, ale również trzema punktami zdobytymi w dobrym stylu. Gratuluję mojemu zespołowi, który włożył dużo zaangażowania w ten mecz. Czasami szczęście jest potrzebne, ale uważam, że zwycięstwo w pełni nam się należało. Raków pokazał z jakiego powodu jest liderem. My przeciwstawiliśmy się swoją dobrą grą. Jestem dumny, podobnie jak cały zespół. To był wspaniały wieczór. Przed nami rywalizacja pucharowa, którą koniecznie musimy wygrać.  – powiedział na pomeczowej konferencji trener Legii Kosta Runjaic. Niemiec przestrzegł jednak przed hurraoptymizmem i podziękował kibicom: „Różnica w tabeli jest cały czas duża. Z pewnością statystyki Rakowa w kolejnych meczach będą równie dobre. My wykorzystaliśmy swoją małą szansę. Dziękujemy za niesamowitą atmosferę. Przy takim dopingu gra się o wiele łatwiej” – zakończył

Z kolei trener Papszun nie był zadowolony z postawy swojego zespołu: „Gratulacje dla Legii za zwycięstwo, przegraliśmy bitwę, ale nie wojnę. Mojemu zespołowi także należą się gratulacje za tą serię – 18 meczów bez porażki, z czego 15 zwycięstw. Przeszliśmy do historii. Musimy patrzeć w przyszłość i budować nową serię. Gramy dalej. Teraz puchar, mam nadzieję, że spotkamy się w finale i ta rywalizacja będzie trwała” – powiedział szkoleniowiec Rakowa.

Ostatecznie Legia wygrała 3:1, odnosząc czwarte z rzędu ligowe zwycięstwo i zmniejszając do sześciu punktów stratę do Rakowa, który przegrał po raz pierwszy od 3 września. Do końca rozgrywek pozostało jeszcze osiem kolejek.

BN/pap

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Sprawdź również

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Proces polski

Proces polski

Łaźnia Nowa teatr obywatelski, postanowił zmierzyć się z Eligiuszem Niewiadomskim inscenizując jego proces. Bazując na sprawozdaniach z realnego procesu postarano się oprócz ról historycznych odegrać role symboliczne, rozpisując proces na głosy. Mamy ciekawy pomysł...

Jak szaleć to muzycznie

Jak szaleć to muzycznie

Jesienią Warszawa żyje muzyką. To nie jest tylko Warszawska Jesień, Jazz Jamboree czy tegoroczna wisienka na torcie: Konkurs Chopinowski. To także Szalone Dni Muzyki — czyli festiwal, który w ciągu trzech dni gromadzi na widowniach największą liczbę melomanów,...

Pożeracz rzeczywistości

Pożeracz rzeczywistości

„Jestem pożeraczem rzeczywistości” – mówi o samym sobie Lars Noren, pisarz i zarazem bohater przedstawienia „Malexander”. Sęk w tym, że czasami rzeczywistość pożera pożeraczy. Tak jak to stało się w szwedzkim Malexander 25 lat temu, gdzie w napadzie na bank zginęło...

Prawicowa rewolucja kulturalna

Prawicowa rewolucja kulturalna

Dzisiaj o tym, jak prawacy wpadli w szał, bo inni mają czelność dobrze się bawić. W ten weekend przez internet, a zwłaszcza takie szemrane miejsca jak X, przetoczył się prawdziwy walec frustracji z powodu premiery gry Assassin’s Creed: Shadows. Prawaki upodobały sobie...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...