Woroszylski i Legendre – doświadczenie ze wspólnego mianownika

26 lut 2023

Miłośników gatunku klasycznego opowiadania fabularnego, beletrystycznego z góry informuję, by ich nie narazić na rozczarowanie – owe tytułowe opowiadania Wiktora Woroszylskiego (1927-1996) są istotnie raczej „historiami” niż stricte opowiadaniami.

Woroszylski zmarł 27 lat temu, a pierwsze wydanie „Historii” ukazało się w 1988 roku, właściwie bez większego echa. Sam zresztą Woroszylski miał świadomość, że jego proza nie jest klasyczną prozą literacką. „Nigdy nie byłem prawdziwym prozaikiem”, mówił po publikacji jego powieści „Sny pod śniegiem”. I rzeczywiście. Woroszylski co prawda w niektórych opowiadaniach stosował fikcyjną ramę fabularną, ale esencja tych tekstów wywiedziona jest zazwyczaj z autentycznych faktów, z realiów, biograficznych oraz z realiów oraz ducha opisywanego czasu. To raczej małe eseje, relacje, powiastki i przypowiastki, wyjątki z kronik historii niż opowiadania beletrystyczne w klasycznym znaczeniu, także w tych utworach, których akcja, jak n.p. w „Piotrze i Janie”, w „Bracie Diego i bracie Sebastianie”, „Bakuninie”, „Podpisie” czy w „Sporze o rzeźnika Legendre” usytuowana jest w odległej przeszłości. Liczy się w tych utworach niemal wyłącznie idea, sens, przesłanie, a w najmniejszym nawet stopniu estetyczny aspekt literacki.

Woroszylski nawet przez moment nie wywołuje wrażenia, jakby jego celem było cyzelowanie stylu, jego urody i mimetycznej precyzji, „ćwiczeń stylistycznych” w ujęciu Raymonda Queneau. Trzymał się maksymalnej prostoty stylu. Nie ma w jego opowiadaniach smaku materii, zapachów, kształtów, zmysłowości. Jego utwory wyrastają wyłącznie z mózgu, z pamięci. Woroszylski nie był też pisarzem wewnętrznego, psychologicznego doświadczenia jednostki, lecz doświadczenia Wielkiej Historii. Woroszylskiego nie interesował człowiek zamknięty w kapsułce swojej świadomości, lecz człowiek stawiający czoła doświadczeniu historycznemu.

Nie interesowała go, jako pisarza, jaźń ludzka jako taka, lecz jaźń poddana presji Historii i aspekt, rezultat moralny związany z tym doświadczeniem. Swoje opowiadania wywiódł Woroszylski w znaczącym stopniu z tego, o czym w posłowiu napisała zaprzyjaźniona z nim Joanna Szczęsna: „Tak, gorącym źródłem jego twórczości były nie tylko jego osobiste doświadczenia, ale też wyznania, jakie czynili mu inni. Wiktor potrafił słuchać, ludzie do niego lgnęli, opowiadali mu swoje historie i traumy (…)”. W sporej części „Historie…” Woroszylskiego są świadectwem doświadczeń dwóch pokoleń „Solidarności”.

Woroszylski należał do starszego z tych, które się w to doświadczenie uwikłało, które mu przypadło w udziale, do pokolenia dwukrotnie (z grubsza biorąc) starszego od pokolenia Lecha Wałęsy. Są więc w tym tomie także reporterskie właściwie relacje z lat 1980-1982, w tym dokumentalny opis doświadczenia internowania, jakie stało się udziałem Woroszylskiego. Czytając zbiór „Historie” szukałem wśród nich takiego, które ogniskuje w sobie istotę doświadczenia indywidualnego samego pisarza, które można by uznać za metaforę jego postawy życiowej i jego losu. I takim opowiadaniem wydał mi się „Spór o rzeźnika Legendre”. Ten ludowy działacz Wielkiej Rewolucji Francuskiej, z zawodu rzeźnik, członek Konwentu i dantonista, był najpierw gorliwym zwolennikiem terroru, a w szczególności domagał się głowy króla. Po straceniu Dantona zwątpił w tak praktykowaną Rewolucję, a po Termidorze, po upadku Robespierre’a doznał radykalnej przemiany: stał się zwolennikiem łagodności i pokoju społecznego. Jeździł po więzieniach i poświęceniem trudnił się uwalnianiem skazanych ludzi.

Podobną przemianę przeszedł Woroszylski: od młodego, fanatycznego stalinowca z kręgu „pryszczatych” do liberała, demokraty i humanisty hołdującego przez resztę życia ideałom, na które rzucał gromy jako młody „hunwejbin”.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Sprawdź również

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...

Coś ty uczynił ludziom Mickiewiczu?

Coś ty uczynił ludziom Mickiewiczu?

Wołanie Norwida zawisło w polskiej próżni do czasu aż Tadeusz Boy Żeleński zaczął pisać „Brązowników”. Starając się dotrzeć do prawdziwej postaci wieszcza, ściągnął go z cokołu i pokazał złożoność jego życia. Dziś wiedza o Mickiewiczu zanikła ponownie, znów jego...

Stulecie Zakonu Salezjanów w Sokołowie

Stulecie Zakonu Salezjanów w Sokołowie

Pamiętamy i wysoko cenimy działalność edukacyjną w dziedzinie kultury i wychowania patriotycznego. Jeszcze na ulicach Warszawy bili się o wolność i honor powstańcy, a w kościele św. Rocha przy ulicy Kosowskiej odbywała się msza święta w intencji powstańców. Było to we...

O pewnej wystawie w Sejmie

O pewnej wystawie w Sejmie

Oglądałem niedawno reportaż z otwarcia wystawy prac, dzieł? posła Marka Suskiego w Sejmie RP. Wiem, mamy wolność i swobodę wypowiedzi „Każdy śpiewać może …”. Przez niemal pół wieku pracy w szeroko rozumianej kulturze miałem możliwości oglądania tysięcy wystaw artystów...

Otwarcie Festiwalu Filmów Chińskich w Warszawie

Otwarcie Festiwalu Filmów Chińskich w Warszawie

Artykuł partnerski - China Media Group 5 grudnia 2025 w Warszawie odbyła się inauguracja Festiwalu Filmów Chińskich 2025. W ceremonii otwarcia udział wzięło około 300 gości, którzy obejrzeli film „Ne Zha 2: W krainie potworów”. Ambasador Chin w Polsce, Lu Shan,...

Sodoma albo Salo albo Polska

Sodoma albo Salo albo Polska

Na początku był grzech. No może nie całkiem na początku, bo na samym początku było słowo, ale historia człowieka zaczyna się od grzechu. Przynajmniej ta biblijna. Grzech towarzyszy człowiekowi przez cały Stary Testament. W Nowym więcej się mówi o miłości i o...

Mariusz Szczygieł z Nagrodą im. Karoliny Beylin

Mariusz Szczygieł z Nagrodą im. Karoliny Beylin

Już po raz czwarty Oddział Warszawski Stowarzyszenia Dziennikarzy RP przyznał Nagrodę im. Karoliny Beylin dla dziennikarzy stolicy za wybitne osiągnięcia zawodowe. Podczas uroczystości w Domu Dziennikarza w Warszawie, która odbyła się 2 grudnia, wyróżnienie odebrał...