Moja edukacja

15 wrz 2022

Inspiracją do napisania tego artykułu, była kolejna reforma edukacji i prośba mojego wnuka, bym opowiedział jak się uczyłem w szkole, która go niebawem czeka, jeśli reforma pana Czarnka się spełni.

Kacperka, co rozumiem, interesuje nie codzienne wkuwanie, ale prawdziwe życie szkoły, Jakie były w moich czasach zabawy i różne atrakcje. Nie było ich wiele, jak na potrzeby młodych, ciekawych życia licealistów. Nasi nauczyciele starali się jak mogli, by w tych siermiężnych czasach stworzyć nam w miarę dobre warunki do nauki i wychowania. Nie było telewizji, nie było komputerów. Raz w miesiącu przyjeżdżało do Sokołowa kino ruchome z filmem najczęściej radzieckim. Jak był to film wojenny, szło wytrzymać, ale przeważnie stolicę rolniczego powiatu uszczęśliwiano tematyką kołchozową. I z tym były problemy natury wychowawczej. Jakieś śmiechy, głośne komentarze. Gdy tylko zgasła żarówka nad projektorem ustawionym pośrodku sali widowiskowej ks. Salezjanów, zaczynały buzować hormony. Chłopaki przesiadali się do sektora żeńskiego, by korzystając z chwilowego zaciemnienia potrzymać swoją sympatię za rączkę, a co bardziej odważni – nawet za kolano. Piski dziewcząt, głośne komentarze zazdrośników, zagłuszały propagandę sielskiego kołchozowego życia w Związku Radzieckim. Z trudem przychodziło nam później streszczanie sukcesów Miczurina i jego genialnego ucznia – Łysenki, tego, który opóźnił rozwój radzieckiej genetyki o 20 lat, jak na fali „pierestrojki” podały gazety. Pani prof. Wiśniewolska okazywała duże zrozumienie i tolerancję dla naszej skromnej wiedzy. Podobną jak prof. Wojtkowski, który uczył nas geografii. Obowiązującym podręcznikiem była Geografia gospodarcza świata Iwana Witwera (1953), a w niej wszystko co najlepsze, to w Związku Radzieckim. Trzeba dużej odwagi, by takie tezy kwestionować wśród totalnie indoktrynowanej młodzieży. A ja pamiętam z lekcji geografii, że ropa naftowa była i na półwyspie arabskim i o zgrozo w Teksasie oraz w Wenezueli, oczywiście i w Związku Radzieckim.

Zimno-wojenne lata pięćdziesiąte

Atrakcją były wówczas niedzielne wyjazdy aktywu szkolnego na wieś. Polegało to na udziale młodzieży w grupach agitatorów mających przekonać opornych rolników do zakładania kołchozów, na gruncie polskim – spółdzielni produkcyjnych. Innym razem była to pomoc w przeprowadzaniu remanentów w sklepach „Samopomocy Chłopskiej”, szczególnie przy zmianach cen. Dostałem wtedy dobrą, bo praktyczną lekcję ekonomii. Na wiejskim zebraniu w Wyrozębach, rolnik domagał się odpowiedzi na proste pytanie. Dlaczego tanieją statki i lokomotywy a drożeją brony i lemiesze? Żaden z agitatorów nie potrafił tego wytłumaczyć. Jakby na to nie patrzeć były to dobre lekcje „wychowania obywatelskiego”, z elementami ekonomii socjalistycznej, które do dziś pamiętamy. Wspominaliśmy te czasy z Heńkiem Puchalskim w jego rodzinnych Białobrzegach nad Bugiem. Heniek zanim przeszedł na emeryturę chronił życie i mienie mieszkańców Białostocczyzny, pracując na kierowniczych stanowiskach w Zawodowej Straży Pożarnej.

Zdarzenie z wiejskiego zebrania w Wyrozębach, każdy z nas pamiętał inaczej, ale jedno było wspólne i zakiełkowało nieufnością do władzy w głowach młodych ZMP-owców. Ja na przykład, już mniej żarliwie przekonywałem swojego dziadka do podpisania listy kandydatów Spółdzielni Produkcyjnej, mającej powstać w Bachorzy. Ze wszystkich moich argumentów o wyższości kolektywnego gospodarowania nad indywidualnym, dziadek Paweł robił sieczkę, jeśli mam zostać przy rolniczej terminologii. Dostałem właśnie bojowe zadanie przekonać dziadka – oportunistę do podpisania listy założycieli Spółdzielni.
Dwór Zalewskich był ostoją działalności konspiracyjnej. Dziedzic Zalewski kierował powiatowymi strukturami „Uprawy” – organizacji ziemiańskiej wspierającej materialnie i wywiadowczo walczących z okupantem partyzantów Armii Krajowej. Za tą konspiracyjną działalność, jego czternastoletnią córkę zamordowali hitlerowcy w Treblince. Ma tam skromny betonowy krzyż ze zdjęciem na zbiorowej mogile w polskiej części Muzeum Walki i Męczeństwa. Starsza córka Irena Oleksiak, żona „Wichury” Henryka Oleksiaka, zdążyła jeszcze napisać i wydać książkę – pamiętnik o losach panienki z dworu i romantycznym partyzancie, który w nocy zakradał się na koniu do jej okna z bukietem polnych kwiatów. Jest w naszej bibliotece i warto ją przeczytać.

Ale wracając do dziadka i mojej misji

Dziadek za nic nie dał się przekonać do Spółdzielni. Po latach tułaczki i pracy w Ameryce, wrócił do Polski i kupił kilkanaście hektarów gruntu i starą karczmę na Bachorzy. Zbudował oborę i chlewnię z niespotykaną w tamtych czasach betonową podsadzką i kanałami odprowadzającymi gnojowicę. Sąsiedzi opędzając się od natarczywych agitatorów wymyślili wygodną wymówkę. Czekali na podpis mojego dziadka.

– Paweł, człek światowy, to wie co jest dobre dla rolnika, jak on podpisze to cała wieś pójdzie za nim – przekonywali agitatorów. Dziadek nie podpisał i dostał sześć miesięcy aresztu za… brak świadomości. Nosiłem mu później zupy z kiełbasą do aresztu na ulicy Kilińskiego o on pytał czy mnie nie spotkały żadne przykrości z jego winy. Takiego miałem dziadka.

Warunki w jakich uprawialiśmy sport wówczas, różnią się znacznie od obecnych

My mieliśmy salę gimnastyczną adoptowaną z dwóch izb klasowych na pierwszym piętrze, naprzeciw pokoju nauczycielskiego i gabinetu dyrektora szkoły. Takie sąsiedztwo wykluczało zbytnie szaleństwo. Boisko szkolne urządzaliśmy latami po lekcjach. Zdzisiek Żałobka, późniejszy wojewoda siedlecki, wozem konnym swojego ojca zwoził ziemię na wyrównanie boiska. Żerdzie na bramkę, dał nam sąsiadujący ze szkołą leśniczy pan Bąkowski. W późniejszym okresie, gdy już oddano do użytku stadion miejski przy ulicy Lipowej, sport szkolny w znacznej mierze przeniósł się tam właśnie.

I jeszcze słów kilka o naszych starszych kolegach

Byli dla nas wzorem w sportowym zaangażowaniu, o których się mówiło i o których kontakty zabiegało. Byli to: Tadeusz Saczuk, Tolek Bielecki, Kostek Wyszyński, Heniek i Witek Domańscy, Zygmunt Kamiński, Heniek Gumaniuk i Tadek Ostachowicz. Zabiegaliśmy o ich towarzystwo, o możliwość odniesienia po meczu do ich domów butów piłkarskich. Sam czyniłem to z dumą niosąc je przez całe miasto, nie zawsze najkrótszą drogą do domostwa moich idoli. Później czynili to nasi młodsi koledzy. Przywilej odnoszenia moich „korków” miał Kuba Pietrzykowski, dziś wzięty fotograf chicagowskich VIPów. Takie były ówczesne obyczaje i jak sądzę warto przywoływać je chociaż we wspomnieniach. Co też uczyniłem za namową moich młodszych koleżanek i kolegów z naszej jedenastolatki.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Sprawdź również

Higiena cyfrowa – jak odzyskać równowagę w świecie ekranów?

Higiena cyfrowa – jak odzyskać równowagę w świecie ekranów?

Higiena cyfrowa stała się dziś niezbędna, bo przeciętny dorosły spędza przed ekranami od 6 do 7 godzin dziennie. Smartfon towarzyszy nam od pierwszych minut po przebudzeniu aż do momentu zasypiania. Coraz więcej osób widzi, że taka „ciągła obecność” telefonu kończy...

Seniorzy w lepszej kondycji psychicznej niż młodzi dorośli

Seniorzy w lepszej kondycji psychicznej niż młodzi dorośli

Opublikowany Raport Narodowego Testu Zdrowia Psychicznego 2025 pokazuje wyraźnie, że kondycja psychiczna Polek i Polaków pozostaje niska, a różnice między grupami wiekowymi są wyjątkowo duże. Według Medonetu, który przeprowadził badanie wśród prawie 30 tys. osób,...

Czechy na każdą porę roku

Czechy na każdą porę roku

Wakacje się skończyły, ale mamy przecież weekendy. Jeśli ktoś szuka więc możliwości atrakcyjnego i aktywnego spędzenia czasu, to warto, by niezależnie od pory roku, parę dni spędził w czeskiej miejscowości Dolni Moravy. W dodatku to niedaleko, zaledwie pięć kilometrów...

Czechy w pigułce

Czechy w pigułce

Nie zawsze warto, wzorem Koziołka Matołka "po szerokim szukać świecie tego, co jest bardzo blisko". Często lepiej wybrać się tam, gdzie jest naprawdę bardzo blisko - i bardzo ciekawie. A tak właśnie jest za naszą południową granicą, w regionie pardubickim, dokąd z...

Nie jesteś sam

Nie jesteś sam

Znasz to uczucie, gdy w urzędzie stoisz, Numerki zbierasz, czas swój tracisz. W labirynt papierków wpadasz z nadzieją, Że może dziś coś załatwisz… Kolejki długie, ludzie znużeni, Każdy czeka, każdy się męczy. A w okienku pani z miną surową, Pyta o dokument, którego...

Smog szkodzi również oczom

Smog szkodzi również oczom

To, że smog negatywnie wpływa na układ oddechowy, wiemy wszyscy. Warto jednak pamiętać, że przez zanieczyszczone powietrze cierpią również nasze oczy. Oczy są bardzo wrażliwe na zanieczyszczenie powietrza. Nawet krótkotrwała ekspozycja na wysoką dawkę toksycznych...

Zaniedbanie. Niewidzialny wróg dziecka

Zaniedbanie. Niewidzialny wróg dziecka

Czym jest zaniedbanie w życiu dziecka? Zdaniem dr Teresy Jadczak-Szumiło z Polskiego Instytutu Traumy, Item – Centrum Psychologiczne, jest najcięższym rodzajem przemocy, obejmuje wszystkie sfery życia dziecka. Każdy inny rodzaj przemocy ma swój początek i koniec,...

Nie czekaj, aż demencja się pogłębi

Nie czekaj, aż demencja się pogłębi

Co 3 sekundy ktoś na świecie zapada na demencję. Co piąty mieszkaniec Polski cierpi już na zaburzenia pamięci, a jedna na 10 osób powyżej 65. roku życia zachoruje na chorobę Alzheimera lub inną chorobę otępienną. A jednocześnie nigdy nie jest za późno na leczenie -...