Pogoń i Lechia zepchnęły Lecha z pozycji lidera

23 lut 2022

Lech Poznań wskoczył na fotel lidera ekstraklasy w 4. serii spotkań i utrzymywał się na nim przez 17 kolejnych. Piękna seria skończyła się w miniony weekend, bo „Kolejorz” po wyjazdowej porażce 0:1 z Lechią Gdańsk stracił prowadzenie na rzecz Pogoni Szczecin.

Porażka z Lechią była dopiero trzecią Lecha w tym sezonie. Wszystkie trzy podopieczni trenera Macieja Skorży ponieśli w spotkaniach wyjazdowych. Wcześniej ulegli 24 września ub. roku Jagiellonii Białystok 0:1 i 11 grudnia Radomiakowi 1:2. Rundę wiosenną lechici zaczęli z przewagą czterech punktów nad drugą w tabeli Pogonią, lecz roztrwonili ją już w trzech pierwszych rozegranych w tym roku kolejkach, tracąc najpierw dwa „oczka” w zremisowanym 3:3 wyjazdowym meczu z Cracovią, a w ten weekend kolejne trzy ponownie na wyjeździe z Lechią. „Portowcy” tymczasem w trzech pierwszych tegorocznych seriach spotkań zdobyli komplet dziewięciu punktów, pokonując na wyjazdach Piasta Gliwice (2:0) i Stal Mielec (1:0) oraz u siebie Zagłębie Lubin 2:1, co pozwoliło im nie tylko odrobić straty, ale wyprzedzić lechitów o jedno „oczko”. Tym samym wygląda na to, że wyścig o mistrzostwo Polski zaczął się od początku i bynajmniej to nie Lech jest teraz jego faworytem, chociaż trener Skorża porażkę w Gdańsku uznał tylko za efekt braku skuteczności. „ Myślę, że w pierwszej połowie kontrolowaliśmy ten mecz. Graliśmy tak, jak to sobie założyliśmy, stwarzaliśmy też sobie sytuacje, ale byliśmy nieskuteczni. I myślę, że za brak skuteczności zapłaciliśmy w drugiej części spotkania, gdzie po piętnastu minutach kontrola nam meczem trochę nam się wymykała i zostawialiśmy trochę więcej miejsca w drugiej linii, a Lechia mogła wyprowadzać więcej kontr. Tak naprawdę nic złego nie wynikało z tych kontr, niestety jeden stały fragment gry, gdzie nasza strefa nie wygrała piłki, ta spadła pod nogi zawodnika Lechii i zdobyli bramkę. Wynik jest dla nas okrutny. Nie mamy za bardzo czasu, żeby popadać w złe i tragiczne nastroje, bo przed nami krótki czas przygotowania do następnego spotkania. Mam nadzieję, że nasza siła ofensywna będzie w Szczecinie trochę mocniejsza. Widzę też parę plusów w naszej grze, bo zawodnicy po kontuzjach grają coraz więcej. Mam nadzieję, że szybko wrócimy na właściwe tory i takie mecze będziemy rozstrzygać na naszą korzyść” – powiedział szkoleniowiec Lecha po meczu z Lechią.
Problem w tym, że „Kolejorz” na właściwe tory musi wrócić już w najbliższą sobotę w Szczecinie. U siebie w rundzie jesiennej lechici tylko z „Portowcami” zremisowali 1:1, więc w rewanżu trudno ich uznać za faworytów. A będzie to już 23. kolejka, więc ewentualna porażka pozwoli odskoczyć szczecińskiej drużynie w tabeli na cztery punkty, a trzeba pamiętać, że w 24. kolejce na Bułgarską przyjedzie trzeci w stawce Raków Częstochowa, z którym Lech w rundzie jesiennej zremisował na wyjeździe 2:2. Porównując piłkarskie potencjały Lecha i Pogoni można chyba bez ryzyka popełnienia grubszej pomyłki stwierdzić, że trener szczecinian Kosta Runjaić ma nawet bardziej wyrównaną kadrę, co może mieć znaczenie w końcówce rozgrywek, gdy zespoły zdziesiątkują nieuchronne kontuzje i pauzy za żółte czy czerwone kartki. Tak więc wyczuwalna nerwowość w poznańskim klubie jest jak najbardziej zrozumiała, bo w tym roku Lech obchodzi stulecie założenia i mistrzostwo Polski ma być okrasą jubileuszowych obchodów. Dzisiaj jednak zdobycie tytułu już nie jest takie pewne, jak sądzono do niedawna, bo w tej chwili równe szanse na to mają trzy zespoły, nie można bowiem lekceważyć też aspiracji Rakowa, który ma tylko cztery punkty straty do Pogoni i trzy do Lecha. Częstochowianie mają jednak trudniejszy kalendarz gier, bo za niespełna dwa tygodnie zmierzą się z Lechem w Poznaniu, a w 31. kolejce czeka ich potyczka z Pogonią w Szczecinie. Statystyki zaś wykazują, że ekipa trenera Marka Papszuna jest łatwiejsza do pokonania na wyjazdach – z czterech dotychczasowych porażek trzy doznała grając w gościach.
Lechia po wygranej z Lechem wskoczyła na czwarte miejsce w tabeli i otwiera w tej chwili grupę pościgową za czołowym tercetem, do której należą jeszcze słabo spisujący się w tym roku Radomiak (w trzech meczach wywalczył tylko jeden punkt) oraz Górnik Zabrze (zdobył cztery punkty), Cracovia (zdobyła pięć punktów), Stal Mielec (wzbogaciła się o trzy punkty), Wisła Płock (tylko jeden punkt), Piast Gliwice (wygrał dwa mecze i zdobył sześć punktów) i Jagiellonia (wywalczyła w trzech meczach cztery punkty).
Od 12. miejsca w tabeli zaczyna się grupa drużyn zagrożonych spadkiem z ekstraklasy. Stawkę otwiera Śląsk Wrocław, który od 7. do 9. kolejki był nawet na pozycji wicelidera, ale potem słabł z kolejki na kolejkę i rok skończył na 10. miejscu. A rundę wiosenną zespół prowadzony przez trenera Jacka Magierę zaczął od dwóch porażek i remisu, nic zatem dziwnego, że we Wrocławiu po cichu zaczynają się rozglądać za nowym szkoleniowcem. A do zmiany może dojść już w najbliższy weekend, jeśli Śląsk nie wygra na swoim stadionie prestiżowych derbów Dolnego Śląska z Zagłębiem Lubin. „Miedziowi” też ugrzęźli w strefie spadkowej, ale w przypadku wygranej we Wrocławiu mogą z niej wyskoczyć, bo mają tylko dwa punkty mniej od Śląska. Ewentualna porażka sprowadzi zapewne burzą na głowę trenera Piotra Stokowca, bo miał wyprowadzić zespół na spokojne wody, tymczasem w trzech kolejkach zdobył tylko trzy punkty, w Lubinie w spotkaniu z Wisłą Płock. Owszem, „Miedziowi” wcześniej przegrali z Legią u siebie i Pogonią na wyjeździe, lecz tylko porażka w Szczecinie była do wybaczenia, bo na tym etapie rozgrywek przegrać u siebie z legionistami to straszny wstyd.
Piłkarze Legii zawodzą w ekstraklasie praktycznie od początku obecnego sezonu, ale w rundzie jesiennej można było ich wpadki tłumaczyć koncentracją sił i środków na dobrym występie w europejskich pucharach. Przed sezonem „Wojskowi” w letnim okienku transferowym sprowadzili sporą grupę zawodników, lecz Lirim Kastrati, Igor Kharatin, Lindsay Rose, Joel Abu Hanna, Yuri Ribeiro, Mahir Emreli i Mattias Johansson zawiedli oczekiwania. W przerwie zimowej odeszło dwóch kluczowych graczy – Azer Mahir Emreli do Dinama Zagrzeb i Brazylijczyk Luqinhas do New York Red Bull, a w ich miejsce ściągnięto tylko niechcianego przez pół roku w Unionie Berlin Pawła Wszołka. Legia pod wodzą trenera Aleksandara Vukovicia dwukrotnie wygrała z Zagłębiem Lubin, przegrała u siebie z Radomiakiem i Wartą Poznań,a w miniony weekend zremisowała bezbramkowo na wyjeździe z Bruk-Betem. Szału nie ma i raczej pod wodzą tego szkoleniowca szału nie będzie. A w każdym razie nie z tymi piłkarzami, których ma do dyspozycji. Na Łazienkowskiej wciąż panuje jednak przekonanie, że lada moment zespół zacznie lać rywali jak leci, więc nie ma co wieszczyć pierwszej po wojnie, a drugiej w historii degradacji „Wojskowych” z ekstraklasy. Nie? No to nie, poczekajmy zatem z tym jeszcze z kilka tygodni.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Sprawdź również

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...

Przełamanie Korony Kielce

Przełamanie Korony Kielce

W świecie piłkarskich zmagań, gdzie presja i oczekiwania potrafią przerosnąć samą grę, spotkanie Korony Kielce ze Stalą Mielec było czymś więcej niż tylko kolejnym ligowym starciem. Dla Jacka Zielińskiego, nowego trenera kielczan, to spotkanie miało kluczowe znaczenie...

Lewy pudłował, ale Barca dopina swego

Lewy pudłował, ale Barca dopina swego

W meczu, który zakończył się wynikiem 2:1 na korzyść FC Barcelony, podopieczni Hansiego Flicka po raz kolejny pokazali, że choć ich gra może imponować, to rezultat nie zawsze oddaje pełnię ich dominacji na boisku. Barcelona, mimo kilku momentów niepewności, udowodniła...

Michael Ameyaw. Polak nie musi być biały

Michael Ameyaw. Polak nie musi być biały

Piłka nożna od dawna jest w Polsce czymś więcej niż tylko sportem. To ważna część naszej kultury, której wyniki śledzą miliony Polaków. W 2001 roku Emmanuel Olisadebe stał się symbolem nowej, otwartej Polski – kraju, który nie boi się różnorodności. Jego historia była...