Liga Mistrzów: Kluby z Madrytu na łopatkach

23 paź 2020

Pierwsza kolejka nowej edycji Champions League przyniosła kilka zaskakujących rezultatów. Za taki trzeba uznać porażkę Realu Madryt 2:3 z Szachtarem Donieck, a także pogrom Atletico Madryt przez obrońcę tytułu Bayern Monachium. Robert Lewandowski w tym spotkaniu gola nie strzelił, ale jego koledzy trafili aż cztery razy.

Mecz z Atletico Madryt był pokazem siły obrońców tytułu. Nowy sezon Ligi Mistrzów Bayern Monachium rozpoczął od rozgromienia Atletico Madryt 4:0, po dwóch golach Kingsleya Comana oraz po jednym Leona Goretzki i Corentina Tolisso. Z przebiegu spotkania można było odnieść wrażenie, że trener madryckiego zespołu, Diego Simeone, postawił przed swoim zawodnikami tylko jeden cel – żeby nie dali strzelić gola Lewandowskiemu. I trzeba przyznać, że akurat z tego zadania obrońcy madryckiego zespołu wywiązali się perfekcyjnie. Przez 83 minuty, czyli do momentu zejścia „Lewego” z boiska (zmienił go Eric Maxim Choupo-Moting) robili wszystko, żeby piłka w ogóle do Polaka nie docierała. Faulowali go, odcinali od podań, wędrowali za nim w każdy zakątek boiska. Ich zaciekłość w przeszkadzaniu rywalowi okazała się jednak skuteczna tylko w jednym aspekcie – kapitan reprezentacji Polski nie zdołał nawet porządnie postraszyć bramkarza Atletico Jana Oblaka, lecz angażowanie dwóch, a często nawet trzech graczy do jego pilnowania okazało się per saldo bardzo kiepskim pomysłem Simeone.
Co nie zmienia faktu, że Lewandowski schodził z boiska niezadowolony, bo z pewnością chciał zacząć nową edycję Ligi Mistrzów kolejnym golem. Tym razem się nie udało i jego licznik trafień w tych rozgrywkach pozostał na liczbie 68. Tyle razy pokonywał bramkarzy w 91 meczach i na liście wszech czasów wyprzedzają go już tylko Hiszpan Raul Gonzalez Blanco (71 bramek) oraz Argentyńczyk Leo Messi (116) i Portugalczyk Cristiano Ronaldo (130). Raul już jest na piłkarskiej emeryturze i swojego wyniku nie poprawi, a Messiego i Ronaldo „Lewy” już raczej nie dogoni, ale chciałby jak najszybciej znaleźć się za ich plecami jako trzeci w zestawieniu. I odskoczyć jak najdalej od Francuza Karima Benzemy, najlepszego obecnie snajpera Realu Madryt, który ma w tej chwili na koncie 65 goli strzelonych w 121 występach.
Benzema także w pierwszej kolejce nowej edycji Champions League nie powiększył swojego dorobku. Mecz z Szachtarem Donieck zaczął nawet na ławce rezerwowych, bo trener Zinedine Zidane uznał, że rywalem, z którym „Królewscy” wcześniej gładko wygrywali, a który na dodatek przyjechał mocno przetrzebiony przez koronawirusa, poradzi sobie rezerwowy skład. Francuz wszedł zaraz po przerwie, gdy Real przegrywał już z mistrzem Ukrainy 0:3 po golach Brazylijczyka Tete, samobójczym Raphaela Varane’a i Izraelczyka Manora Solomona. Benzema szali zwycięstwa nie przechylił, chociaż po zmianie stron gracze „Królewskich” zagrali dużo lepiej i także strzelili trzy gole. Trzeciego jednak arbiter po konsultacji VAR anulował i tak historyczna porażka stała się faktem.
Hiszpańskie media nie zostawiły na francuskim szkoleniowcu suchej nitki (już wcześniej był krytykowany za poniesioną w miniony weekend ligową porażkę z Cadiz) i z miejsca zaczęły wieszczyć „Królewskim” klęskę w czekającym ich już w najbliższą sobotę ligowym El Clasico z Barceloną.
A ekipa „Dumy Katalonii” jako jedyna z czterech hiszpańskich drużyn wygrała w pierwszej kolejce Ligi Mistrzów, gromiąc u siebie Ferencvaros Budapeszt 5:1 (FC Sevila zremisowała 0:0 Chelsea Londyn). Kanonadę rozpoczął Leo Messi, który wykorzystał rzut karny po faulu na nim i tym sposobem został pierwszym piłkarzem w historii, który strzelił gola w Lidze Mistrzów w 16 sezonach z rzędu. Pierwszego zdobył w edycji 2005/2006. W sumie argentyński gwiazdor „Dumy Katalonii” rozegrał dotąd w Champions League 144 mecze, w których strzelił 116 goli i zaliczył 40 asyst. W tym sezonie, jak w każdym poprzednim, będzie jednym z faworytów do zdobycia tytułu króla strzelców rozgrywek. W poprzedniej edycji musiał uznać wyższość Lewandowskiego, ale w obecnej chętnych do odebrania korony polskiemu napastnikowi Bayernu będzie na pewno więcej.
Po pierwszej serii gier z dwoma trafieniami na czele klasyfikacji są Kingsley Coman, Romelu Lukaku m(Inter Mediolan), Angelino (RB Lipsk) i Alvaro Morata (Juventus), lecz czy ci gracze utrzymają prowadzenie już za tydzień po drugiej kolejce? Wątpliwe, bo „Lewy” w spotkaniu z Lokomotiwem może wróci do gry, po kwarantannie powinien już zagrać Cristiano Ronaldo, a Erling Haaland ma już jednego gola na koncie.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Sprawdź również

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...

Przełamanie Korony Kielce

Przełamanie Korony Kielce

W świecie piłkarskich zmagań, gdzie presja i oczekiwania potrafią przerosnąć samą grę, spotkanie Korony Kielce ze Stalą Mielec było czymś więcej niż tylko kolejnym ligowym starciem. Dla Jacka Zielińskiego, nowego trenera kielczan, to spotkanie miało kluczowe znaczenie...

Lewy pudłował, ale Barca dopina swego

Lewy pudłował, ale Barca dopina swego

W meczu, który zakończył się wynikiem 2:1 na korzyść FC Barcelony, podopieczni Hansiego Flicka po raz kolejny pokazali, że choć ich gra może imponować, to rezultat nie zawsze oddaje pełnię ich dominacji na boisku. Barcelona, mimo kilku momentów niepewności, udowodniła...

Michael Ameyaw. Polak nie musi być biały

Michael Ameyaw. Polak nie musi być biały

Piłka nożna od dawna jest w Polsce czymś więcej niż tylko sportem. To ważna część naszej kultury, której wyniki śledzą miliony Polaków. W 2001 roku Emmanuel Olisadebe stał się symbolem nowej, otwartej Polski – kraju, który nie boi się różnorodności. Jego historia była...