Niemcy drwią z jazdy Kubicy w serii DTM

21 sie 2020

Debiut Roberta Kubica w DTM na razie trudno uznać za udany. Jeżdżący w barwach zespołu Orlen Team ART polski kierowca jeszcze nie zdobył punktu, a w klasyfikacji generalnej na 16 startujących zajmuje 14. lokatę.

Uzyskane do tej pory wyniki plasują Kubicę w gronie czterech najsłabszych kierowców w stawce. Polak nie zdobył jeszcze żadnego punktu w wyścigach serii DTM, a w „generalce” taki sam dorobek mają tylko 13. w zestawieniu Fabio Scherer (Audi), 15. Harrison Newey (Audi) i 16. na liście Ferdinand Habsburg (Audi). Liderem klasyfikacji jest Nico Mueller (Audi) mający na koncie 46 punktów, a dwa kolejne miejsca zajmują jego koledzy z ekipy Audi – Rene Rast (39 pkt) i Jamie Green (30 pkt). Kolejne lokaty zajmują: Robin Frijns (Audi) – 22 pkt, Mike Rockenfeller (Audi) – 22 pkt, Loic Duval (Audi) – 21, Lucas Auer (BMW) – 10 pkt, Sheldon van der Linde (BWM) – 8 pkt, Philipp Eng (BWM) – 8 pkt, Timo Glock (BWM) – 4 pkt, Jonathan Aberdein (BWM) – 3 pkt i Marco Wittmann (BWM) – 1 pkt.
Kubica za swoje słabe wyniki obarcza winą ekipę techniczną Orlen Team ART i wciąż narzeka na słabe przygotowanie samochodu do wyścigów, ale ostatnio zajmujący się wyścigami DTM niemieccy dziennikarze motoryzacyjni skrytykowali także jego. „Nietrudno zauważyć, że w DTM Kubica nie wyszedł z roli statysty, do jakiej zdążył nas przyzwyczaić w poprzednim roku ścigając się w barwach Williamsa na torach Formuły 1” – stwierdził w komentarzu były mistrz serii DTM Timo Scheider. Temat podchwycił piszący na łamach „Auto Motor und Sport” Claus Muehlberger, który w nawiązaniu do opinii Scheidera stwierdził, że „Kubica nie prezentuje poziomu godnego serii DTM”. Ale podkreślił też, że jeżdżenia w serii DTM uczy się także zespół polskiego kierowcy Orlen Team ART. „Widać to po błędach w strategii i zepsutych pit-stopach” – zauważył Muehlberger. Nie omieszkał jednak wbić szpili także Kubicy. „On nie jest pierwszym kierowcą z Formuły 1, który nie poradził sobie w niemieckiej serii. Przed nim problem z tym mieli Alesi, Hakkinen, Coulthard czy Ralf Schumacher. Potrzebowali trochę więcej czasu, żeby odnaleźć się w DTM” – podkreślił z nieskrywaną drwiną Muehlberger.
Kubica musiał znosić te przytyki, bo wraz zespołem szykował się do zaplanowanego na najbliższy weekend kolejnego wyścigu na torze Lausitzring. Ale pocieszenie nieoczekiwanie przyszło z Formuły 1, której szefowie postanowili znaleźć odpowiedź na pytanie, który z kierowców w historii F1 był najszybszy na dystansie jednego okrążenia. O pomoc poprosiły Amazon Web Services, który do obliczeń wykorzystał dane z telemetrii gromadzone od 1983 roku. I wyszło z nich, że najszybszy na dystansie jednego okrążenia w ostatnich 37 latach był Brazylijczyk Ayrton Senna (zginał w wypadku w 1994 roku), drugie miejsce przypadło Niemcowi Michaelowi Schumacherowi, a trzecie Brytyjczykowi Lewisowi Hamiltonowi. Ale w Top 20 tego zestawienia znalazł się także Robert Kubica, którego sklasyfikowano na 18. pozycji.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...