Wirus paraliżuje sport

26 lut 2020

Premier Włoch Giuseppe Conte podjął w miniony weekend decyzję o odwołaniu czterech spotkań Serie A: Interu z Sampdorią w Mediolanie, Atalanty z Sassuolo w Bergamo, Hellas z Cagliari w Weronie, czyli w miastach Lombardii oraz Torino – Parma w stolicy Piemontu Turynie. W tych regionach wykryto pierwsze w Europie poważne ogniska koronawirusa.

Trudno dziwić się decyzjom włoskiego premiera, bo w kraju narasta panika. W północnych Włoszech zdiagnozowano 132 zakażone osoby, a liczba zmarłych rośnie z dnia na dzień. Wiele gmin odcięto od świata i rozpoczęto w nich kwarantannę. Sytuacja na Półwyspie Apenińskim jest jednak dynamiczna i zmienia się każdego dnia, ale już można stwierdzić, że w sportowym kalendarzu koronawirus już doprowadził do potężnych perturbacji, a coraz więcej wskazuje, że może go w najbliższym czasie wręcz zdemolować.
Nowe terminy odwołanych meczów nie zostały wyznaczone, bo terminarz ligowy ze względu na Euro 2020 jest napięty, ale kolejne włoska federacja, w porozumieniu z UEFA, nakazała rozegrać bez udziału publiczności. A zatem przy pustych trybunach odbędzie się czwartkowe spotkanie w 1/16 finału Ligi Europy Interu Mediolan z Łudogorcem Razgrad (gra w tej drużynie Polak Jakub Świerczok) oraz sześć meczów w najbliższej kolejce Serie A: Juventus (Wojciech Szczęsny) – Inter, Udinese (Łukasz Teodorczyk) – Fiorentina (Barłomiej Drągowski), AC Milan – Genoa, Parma – SPAL (Thiago Cioneg, Arkadiusz Reca), Sassuolo – Brescia i Sampdoria (Karol Linetty, Bartosz Bereszyński) – Hellas Werona (Mariusz Stępiński).
Perturbacje w sportowym kalendarzu nie dotknęły wyłącznie futbolu. Odwołano również finał tenisowego challengera w Bergamo, a także spotkania w ligach siatkówki, koszykówki, golfa i zawody pływackie. Włoska federacja siatkówki wraz z organizację kierującą ligami kobiet i mężczyzn zdecydowała o zawieszeniu wszelkich rozgrywek do 1 marca. Jednocześnie wyrażono nadzieję, że od 2 marca będą mogły się odbywać mecze bez udziału publiczności. Decyzja została ogłoszona w poniedziałek przed południem po nadzwyczajnym spotkaniu siatkarskich działaczy w Bolonii i jest ona efektem nacisków włoskich władz, które starają się ograniczyć rozprzestrzenianie koronawirusa na terenie Italii. „Za decyzją stoi troska o ochronę zdrowia wszystkich członków włoskiego środowiska siatkarskiego” – podkreślono.
Federacja ma też wysłać list do ministra ds. młodzieży i sportu Vincenzo Spadafory oraz Włoskiego Komitetu Olimpijskiego (CONI) z zapytaniem o możliwe działania, które mogłyby pomóc w zapewnieniu możliwości choćby kontynuacji treningów. Federacja ma skierować również pismo do Europejskiej Konfederacji Siatkówki (CEV), w którym poruszy temat udziału włoskich drużyn w europejskich pucharach, m.in. pomiędzy 3 a 5 marca powinno się odbyć pierwsze spotkanie ćwierćfinałowe Ligi Mistrzów między Trentino Itasem a Jastrzębskim Węglem.
We włoskiej ekstraklasie zarówno mężczyzn, jak i kobiet gra kilkoro reprezentantów Polski, z Wilfredo Leonem, Bartoszem Kurkiem, Mateuszem Bieńkiem czy Malwiną Smarzek-Godek i Joanną Wołosz na czele. Z kolei trenerem drużyny siatkarzy z Perugii, w której występuje Leon, jest selekcjoner biało-czerwonych Vital Heynen.
W Europie to pierwsze tak radykalne decyzje dotyczące imprez sportowych. Wcześniej Światowa Federacja Lekkoatletyczna przełożyła o rok zaplanowane na marzec halowe mistrzostwa świata w Nankinie (miasto we wschodnich Chinach), a Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) zawody Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim w Yanqing. Władze Formuły 1 odwołały natomiast zaplanowany na 19 kwietnia wyścig o Grand Prix Chin w Szanghaju. Światowa federacja narciarska rozważa odwołanie marcowych mistrzostw świata w lotach narciarskich w Planicy, bo Słowenia graniczy z regionami Włoch ogarniętymi epidemia koronawirusa. Nieciekawie też jawią się perspektywy rozgrywek w piłkarskich pucharach, a nawet rozpoczynającego się w czerwcu turnieju o mistrzostwo Europy. UEFA szuka już gorączkowo opcji zastępczych, gdyby trzeba było zmienić areny Euro 2020.
Jeszcze większy znak zapytania stawiany jest przy igrzyskach w Tokio. Przewodniczący komitetu organizacyjnego Yoshiro Mori zapewnia, że „przebiegną w sposób bezpieczny dla sportowców i publiczności”, lecz japoński wirusolog Hitoshi Oshitani, który doradzał Światowej Organizacji Zdrowia podczas epidemii SARS, przyznał na łamach „Japan Today”, że „gdyby igrzyska w Tokio miały zacząć się jutro, to w ogóle by się nie odbyły”. I przypomniał, że Japonia jest obecnie drugim po Chinach największym na świecie ośrodkiem epidemii. A pokonanie poprzedniej ogólnoświatowej epidemii, czyli wspomnianego SARS, zajęła naukowcom i lekarzom ponad 10 miesięcy. Teraz spekuluje się, że opracowanie skutecznej szczepionki może potrwać nawet półtora roku.

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...