Piłkarskie kluby doją samorządy

23 sie 2019

Działacze mistrza Polski Piasta Gliwice wszczęli medialny zgiełk, że klub nie dostał jeszcze z budżetu miasta drugiej transzy przyznanej mu dotacji. Wrzask nie dziwi, bo nie chodzi tu o czapkę drobnych, tylko sześć milionów złotych. Ale prezydent miasta Zygmunt Frankiewicz miał poważny powód, żeby zablokować wypłatę.

Jak to przy takich awanturach bywa, przy okazji wyszło na jaw, że w drużynę kopaczy piłki władze Gliwic pompują rocznie z publicznych pieniędzy 12 milionów złotych. Ta kwota to połowa budżetu Piasta, a większość z niej trafia do kieszeni piłkarzy. Owszem, zespół w poprzednim sezonie wywalczył pierwsze w historii mistrzostwo Polski, ale już w europejskich pucharach swoją postawą rozczarował. Co zatem takiego sprawiło, że prezydent Gliwic zaczął mieć nagle węża w kieszeni? Sukcesy Piasta na krajowej arenie przysporzyły w tym roku klubowi dodatkowe profity – więcej zarobił za zdobycie mistrzostwa, z praw do transmisji, z transferów Joela Valencii i Patryka Dziczka (blisko cztery miliony euro), a także pozyskał w charakterze sponsora jedną z dużych firm bukmacherskich, dla której na logo przeznaczył centralne miejsce na koszulkach piłkarzy. Tak się składa, że wcześniej w tym miejscu umieszczane był herb Gliwic, którego w tej chwili na trykotach zawodników w ogóle nie ma.
Dlatego prezydent Frankiewicz w imieniu władz miasta, jakby nie patrzeć większościowego udziałowca gliwickiego klubu, wstrzymał wypłatę dotacji i jeszcze poprosił o przedstawienie szczegółowego wyjaśnienia, na co zostały wydane wcześniej przyznane dotacje z miejskiej kasy.

To jednak tylko burza w szklance wody. Działacze Piasta zapewne szybko naprawią błąd i umieszczą herb Gliwic na koszulkach, może nawet zdobędą się na przeprosiny. Stawiać się raczej nie będą, bo harda postawa wobec mecenasów nie jest w polskiej ekstraklasie postawą pożądaną, bo nawet tuczona rosnącymi z roku na rok, mimo słabnącego poziomu sportowego, wpływami z praw telewizyjnych i umów sponsorskich najwyższa klasa rozgrywkowa w polskim futbolu, bez żenady wyciąga łapki po pieniądze z samorządowych budżetów. W ostatnich pięciu latach do klubów ekstraklasy popłynęło z tego źródła ponad 320 mln złotych.

To nie jest świeży problem. Już w 2012 roku dotacjom dla profesjonalnych organizacji sportowych przyjrzała się Najwyższa Izba Kontroli. Według przepisów samorządy mogły dotować jedynie sport rekreacyjny, tymczasem wyszło na jaw, że cztery z sześciu skontrolowanych gmin (Poznań, Gdańsk, Wrocław, Bydgoszcz, Szczecin, Lublin i warszawska dzielnica Śródmieście) przekazały klubom sportowym 22,5 mln złotych. Skala zjawiska nie zmalała w kolejnych latach, mimo zmian we władzach samorządowych w wyniku wyborów, a nawet za rządów „dobrej zmiany”. Wręcz przeciwnie – szastający na lewo i prawo publicznymi pieniędzmi politycy PiS okazali się hojni także dla ludzi sportu. Cudze jak wiadomo zawsze wydaje się najłatwiej.

Pogląd, że samorządy powinny finansować budowę infrastruktury sportowej oraz proces szkolenie dzieci i młodzieży, jeszcze od biedy da się obronić, chociaż nie bardzo wiadomo dlaczego kluby sportowe nie partycypują w tego typu kosztach. Chociaż nie, to akurat nie jest od dawna żadną tajemnicą – polskie kluby lwią część swoich przychodów, także tych z publicznej kasy, przeznaczają na wynagrodzenia. Dla przykładu, w Miedzi Legnica, która w poprzednim sezonie spadła z ekstraklasy, pensje pochłaniały 96 procent wszystkich wydatków klubu. W Koronie Kielce, która ma niemieckich właścicieli, z miejskiej kasy płyną regularnie milionowe dotacje, a na płace idzie rocznie 86 procent dochodów. Warto w tym miejscu podkreślić, że w 2018 roku samorządy w różnych formach przekazały klubom ekstraklasy prawie 70 mln złotych bezzwrotnych dotacji, głównie pod pretekstem zapłaty za świadczone usługi promocyjne, a to oznacza, że tylko w ciągu minionej dekady ponad pół miliarda złotych z publicznych funduszy trafi do kieszeni przeciętnych na ogół piłkarskich kopaczy. Nie trzeba chyba dodawać, że są to pieniądze wydawane potem bez żadnej kontroli. A że jest to studnia bez dna, taniej raczej nie będzie. Wręcz odwrotnie. Chyba, że prezydent Frankiewicz znajdzie naśladowców.

 

Najnowsze

Powtarzanie historii?

Powtarzanie historii?

30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler całkowicie legalnie przejął władze, czyli stery rządu, w sąsiadujących z Polską...

Sprawdź również

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...

Przełamanie Korony Kielce

Przełamanie Korony Kielce

W świecie piłkarskich zmagań, gdzie presja i oczekiwania potrafią przerosnąć samą grę, spotkanie Korony Kielce ze Stalą Mielec było czymś więcej niż tylko kolejnym ligowym starciem. Dla Jacka Zielińskiego, nowego trenera kielczan, to spotkanie miało kluczowe znaczenie...

Lewy pudłował, ale Barca dopina swego

Lewy pudłował, ale Barca dopina swego

W meczu, który zakończył się wynikiem 2:1 na korzyść FC Barcelony, podopieczni Hansiego Flicka po raz kolejny pokazali, że choć ich gra może imponować, to rezultat nie zawsze oddaje pełnię ich dominacji na boisku. Barcelona, mimo kilku momentów niepewności, udowodniła...

Michael Ameyaw. Polak nie musi być biały

Michael Ameyaw. Polak nie musi być biały

Piłka nożna od dawna jest w Polsce czymś więcej niż tylko sportem. To ważna część naszej kultury, której wyniki śledzą miliony Polaków. W 2001 roku Emmanuel Olisadebe stał się symbolem nowej, otwartej Polski – kraju, który nie boi się różnorodności. Jego historia była...