Zakończmy te wojny!

30 kwi 2018

Dość! Wystarczy! W najmniejszym stopniu nie jest w polskim interesie kontynuowanie sporu z Unią Europejską w sprawie tak oczywistej jak „państwo prawa”.

Najpierw było wrogie milczenie, potem przełamywanie lodów, „wznowienie dialogu”, teraz słyszymy o „warunkach”, jakie Unia postawiła polskiemu rządowi w związku z reformą sądownictwa. Chodzi o pozostawienie na funkcji, zgodnie zresztą z obowiązującą Konstytucją, I Prezes SN i wszystkich pozostałych sędziów po 65 roku życia, bez konieczności uzyskania przez nich zgody prezydenta. Zapis ten mógłby ewentualnie dotyczyć tylko sędziów wybranych do SN w przyszłości. Chodzi też o zniesienie tzw. skargi nadzwyczajnej, która w opinii KE narusza zasadę pewności prawa i pozwalałaby podważać prawomocne wyroki nawet po kilkudziesięciu latach.
Pytano mnie w programie TVP Info „Co jest grane” (20 kwietnia), co sądzę o takim kompromisie?
Nie nazywałbym tego „kompromisem”. Cieszę się – jeśli to prawda – że jest coraz bliżej do porozumienia polskich władz z Unią Europejską w sprawie absolutnie podstawowej – w sprawie zasad, które w Unii obowiązują wszystkich i które stanowią, że Unia jest związkiem demokratycznych państw silnym siłą prawa, a nie prawem siły.
Jak mówi „klasyk”, to jest „oczywista oczywistość”. Tu nie powinno być sporu. Zresztą poza wszystkim, to leży po prostu w naszym interesie. Choćby dlatego, iż nie jest prawdą, że niemożliwe jest łączenie praworządności z wysokością kwot, które w zbliżającym się, nowym budżecie Unii, będą przeznaczane dla poszczególnych krajów. Co prawda nie brak zastrzeżeń, (wyrażała je m.in. moja grupa polityczna w PE), że nie powinno się wprowadzać do dyskusji budżetowych tak nieprecyzyjnego, subiektywnego miernika, jak „poziom praworządności”, ale zdaje się przeważać zdanie, że jednak można, a nawet trzeba. Unijny komisarz ds. budżetu, Guenther Oettinger, na niedawnym spotkaniu z dziennikarzami w Berlinie podkreślił, że istnienie niezależnego od rządu sądownictwa powinno stać się „conditio sine qua non” (warunkiem koniecznym) wypłat z unijnego budżetu w latach 2021-2027.
– Przekazując pieniądze na badania naukowe, infrastrukturę czy projekty socjalne musimy mieć gwarancję, że w przypadku sporu, niezależni sędziowie zdecydują o przyznaniu środków lub o ich zwrocie – mówił Oettinger. I dodał: – Europejski budżet finansowany jest przez kraje członkowskie. W przypadku, gdy fundusze muszą zostać cofnięte, ponieważ nie zostały przyznane w prawidłowy sposób, musimy mieć możliwość oparcia się na nieprzekupnej i niezawisłej trzeciej władzy, niezależnej od rządu…
Praworządność, niezależne sądy, są podstawą funkcjonowania Unii, swoistym „bezpiecznikiem” dla prawa i sprawiedliwości w unijnym wydaniu.
Dbałość o przestrzeganie unijnych zasad, podobnie jak dbałość o dobre imię Polski, powinny więc być istotą naszego postępowania. Uważam, że możemy i powinniśmy znacznie staranniej, z wielką ostrożnością i determinacją dbać o obraz Polski w świecie. Znacznie częściej przed wypowiedzeniem jakichś słów, przed podjęciem jakich czynów, powinniśmy najpierw używać głowy. Do tego nie są nam potrzebne żadne ustawowe zabezpieczenia. Zresztą nie chodzi tu wyłącznie o innych, często chodzi o nas samych.
Nie ukrywam, że czułem się zażenowany, gdy zobaczyłem jak ONR świętuje w Sali BHP Stoczni Gdańskiej. Mówi się, że w tej Sali zaczęła się „wolna Polska”. Oby w tej samej Sali się nie skończyła.
Czułem się niemniej zażenowany, gdy sejmowa partia potrzebowała aż trzech wpisów na Twitterze, żeby w końcu prawidłowo nazwać Powstanie w getcie i określić, którą rocznicę tego wydarzenia obchodzimy.
Pytano mnie we wspomnianym programie TVP Info, czy dostałem list jednego z europosłów PO, alarmujący parlamentarzystów europejskich, że PiS obudził w Polsce demony antysemityzmu i ksenofobii. Nie miałem tego listu w ręce, ale nie ulega dla mnie wątpliwości, że taka „inicjatywa” nie służy dobrze Polsce. Przeciwnie, to zła przysługa. Owszem pojawiły się w naszej przestrzeni publicznej wydarzenia, wobec których poczuliśmy się nieswojo. Mam na myśli tzw. „marsz niepodległości” w silnymi akcentami nacjonalistycznymi, publiczne palenie kukły Żyda i długie tygodnie niemocy wymiaru sprawiedliwości, tolerowanie przez prokuraturę swastyki, jako „hinduskiego symbolu szczęścia i pomyślności”, demonstracje neofaszystów na Jasnej Górze i w innych kościołach, internetowy hejt o antysemickiej wymowie, nieszczęsna ustawa o IPN… To wszystko są dwuznaczne, a niekiedy jednoznaczne dowody, że mamy do czynienia ze zjawiskami niepokojącymi, nagannymi, karygodnymi. Jednak z Polski Żydzi nie wyjeżdżają w obawie o swoje bezpieczeństwo, jak z Francji. Nie płoną tu synagogi, obiektów żydowskich nie musi pilnować uzbrojona policja, jak w innych krajach Unii (ambasady Izraela nie liczę, bo przed wszystkimi placówkami dyplomatycznymi państw obcych są stałe posterunki). Różnica polega na tym, że gdzie indziej państwo wobec antysemickich wybryków działa natychmiast – skutecznie i bezwzględnie. Nasze państwo niestety na ogół działa z opóźnieniem, a często dopiero pod wpływem krytyki. To na pewno powinno się zmienić. Po Holocauście świat jest szczególnie wyczulony na takie sygnały. To jest sfera uczuć i wspomnień bolesnych, bardzo delikatnych, niesamowicie wrażliwych. Powinniśmy – poprzez edukację, rozmowę, otwartość, szczerość – dbać o nasze dobre imię i nie godzić się na czynienie nas współwinnymi Holocaustu. Nie możemy jednak zamykać oczu na historię, na fakty. Częstokroć w tym dramatycznym czasie, gdy wybór dotyczył tylko rodzaju śmierci, byliśmy zarówno po stronie bohaterów, jak i po stronie przeciwnej. Byliśmy dobrymi samarytanami, ale przecież nie każdy z nas. Poddani niewoli, sami wtedy skazani na wyniszczenie, odarci z godności i praw, dziś szczególnie powinniśmy troszczyć się o kształtowanie prawdziwego obrazu tamtych strasznych czasów. Jako ludzie wolni i „spolegliwi” – w znaczeniu, jakie nadał temu słowu prof. Kotarbiński, nie możemy godzić się na manipulowanie historią, ktokolwiek by się za tę robotę zabierał. Należy ukazywać tamte czasy w pełnym wymiarze bohaterstwa i tragedii, heroizmu i zdrady, ale nigdy, powtarzam nigdy, nie wolno dawać powodów do rozpalania nienawiści, antysemityzmu i ksenofobii. To jest niegodne człowieka cywilizowanego, Europejczyka. A już rozpalanie takich nastrojów, by odnieść jakieś „zwycięstwo” w wojnie polsko-polskiej, po prostu źle służy Polsce, godząc w nasze żywotne interesy.

Najnowsze

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od...

Sprawdź również

Gra w referenda

Gra w referenda

Referendum to ważny element demokracji: obywatele przesądzają w nim o kwestiach istotnych dla państwa. W pewnych krajach stosuje się je rzadko, w innych bardzo rzadko, no i jest jeszcze Szwajcaria, która trenuje je nieustannie, szczególnie na poziomie kantonów. Nie ma...

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Część pierwsza – miłe złego początki Tekst archiwalny, napisany ponad osiem lat temu. Choć od tamtego czasu zmienił się mój sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną i rynek pracy, zasadnicza wymowa tego tekstu pozostaje dla mnie aktualna — tym bardziej dziś, gdy...

Prawo do strajku tylko na papierze

Prawo do strajku tylko na papierze

1 maja w Warszawie odbyła się demonstracja „Dość zakazu strajków! Czas na silne związki zawodowe!”. Protest rozpoczął się w południe pod Sejmem. Uczestnicy domagali się zmian w przepisach o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i przywrócenia pracownikom realnego prawa do...

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ruszyły prace Krajowego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej V kadencji. Nowe gremium ma doradzać rządowi w sprawach ekonomii społecznej, która coraz częściej wychodzi poza tradycyjne ramy pomocy społecznej. W środowisku spółdzielczym wraca postulat, by mówić o niej...

Czy emeryci przebalowali trzynaste emerytury?

Czy emeryci przebalowali trzynaste emerytury?

Ponoć seniorzy mieli przehulać trzynaste emerytury, tak jak rodzice przepić 800 plus. Z tymi bzdurami postanowiła rozprawić się Gazeta Senior, publikując raport, z którego wynika, że blisko połowa respondentów (48 proc.) przeznacza...